Wywiad nowy ogłaszam
Hej ho, zmądrzało się, zmężniało, czas najwyższy na nowy wywiad!
Zapraszam Państwa cierpiących na bezsennsość do lektury długiego wywiadu, który przeprowadził ze mną Jakub Winiarski!
Oklaski.
Fałszywe lewackie skrzywienie! Furiat i bawidamek! Mała łódeczka z wioślarzem! Kłębki wełny! Hammet to maligna! Na te i inne tematy rozmawialiśmy:
luty 8, 2009 at 5:41 pm
Nie kulawe tzn rzetelny kolega.
Podoba mi sie duzo o sobie mniej o rodzicach, dojrzali bedziemy jak przetniemy pepowine tak sobie mysle. Nie mowie ze ktos musi umierac fizycznie czy w naszych myslach.
Nie wiem nic o polityce bo trzeba to zaznaczyc ze tak samo jak muzyke sie kopiuje tak samo sposob na zarzadzanie panstwem idzie zza oceanu.
Dlatego “spece” od PR leca tam podpatrzec jaki sikoreczek jaki krawacik.
Wiec tak jak sie uprawia polityke w polsce i podciaga wszystko pod nia tak jest glownie w polsce i juz 500km na zachod nie znajdzie zrozumienia. Kazdy ma inaczej.
Jeden taki mawial sa dwa tematy ktore od wiekow podnosza cisnienie tetnicze religia i polityka.
Pewnie pieniadze i kobiety tez jak kto lubi.
A propos ciszy jako historyk z papierami nie z bazaru powiem tak rob co robisz i nadejdzie Twoja chwila cokolwiek to znaczy. To jest nieuniknione. Dakad ja ide czy ktos inny tam nic nie ma ale fajnie sie idzie.
Radiohead czy Myslovitz?
Wlasnie to jest alternatywa do muzyki popularnej widywanej w pismach i tv.
Pan gibajacy sie jakby nie wzial dzis proszkow przeciwko pani co wyszla z salonu odnowy.
Ale tylko Radiohead wydalo plyte za darmo a mimo wszystko mozna ja sluchac i szanowac.
I to jest to nie wiem czemu juz po kilku secundach wiem ze to polska muzyka juz po pierwszym aranzu.
Jakis taki malo lotny bez pazura.
W polsce poziom zycia jest troche inny, komuna pokaleczyla ludzi, to jednak sie czuje. Mysle ze polacy maja swoje wlasne leki ktore absolutnie nie sa uniwersalne i przetlumaczalne.
Najlepsze polskie muzyczne produkcje jakie slyszalem to Anna Maria Jopek & Pat Metheny i Smolik.
To pierwsze szczegolnie polskie.
Mam taki obrazek jak wychodze z domu z Izreala tylko nie widac horyzontu. Kazdy dziala na innej dawce adrenaliny.
Podobalo mi sie bardzo i zabawne i tego.
luty 10, 2009 at 7:21 pm
Bielizna czy The Smith
Janiszewski czy Morrissey sam sie gubie.
luty 18, 2009 at 2:34 pm
Panie Błażeju, a widział Pan ten film?
:
http://do.ciebie.czlowieku.filmweb.pl/
Tam też jest scena z obrusikiem, tak mi się to skojarzyło z tą Pana groteską o kosmitach. Gorąco polecam!
A czy mógłby Pan – jako suplement do wywiadu – zdradzić jakież to soundtracki stoją za “Psem” i “Brokatem w oku”? Bo niestety, pan Jakub nie dopytał, a aż się prosiło…
luty 19, 2009 at 11:28 am
Panie Mavisie, nie widziałem. Ja mało co z filmów widziałem w ogóle.
Soundtracki: Pies to był oniryzm głęboki, bo i najczęściej pod różnymi wpływami pisałem; a więc głównie wytwórnia 4AD – natchnione śpiewy różne – oraz Einstuerzende Neubauten. Brokat to głównie Death in June – w wizjach Szymona, w rewolucji Roszka.
Ciekawa sprawa z Death in June: wciąż się zastanawiam, czy bez tego faszystowskiego ryzykanctwa ich muzyka wciąż robiłaby wrażenie. Jednak ma się poczucie obcowania z czymś złym, zakazanym, i to na pewno dodaje emocji. Na szczęście wokalista jest gejem, co cudownie komplikuje sprawę.
Wabienie rekinów = Laurie Anderson.
Pozdrawiam, B.
luty 19, 2009 at 2:10 pm
Gdzieś tam w wywiadzie pada też stwierdzenie, że lubi Pan nudne książki – no to film “Do ciebie, człowieku” będzie jak znalazł…
“Ja mało co z filmów widziałem w ogóle.” – O! A to mnie zaskoczyło, studiował Pan – zdaje się – scenariopisartswo, to jak to tak?
A czy dla Pana prozy ten epizod ze scenariopisarstwem się jakoś przydał? Ma jakieś sensowne przełożenie na to co Pan pisze? Jakoś ubogacił Pana warsztat, czy coś w tym stylu? Słowem, czy warto było?
Z mojej strony i perspektywy to Pana sytuacja na rynku książki wygląda nieco jak sytuacja Dawida Kornagi – spora pracowitość, bardzo różnorodne względem siebie książki, moc pomysłów, a odzew krytyczno-czytelniczy mizerny, żeby nie powiedzieć żaden
Tak się zastanawiam – i ciężko mi w to uwierzyć – czy nie dało się znaleźć dla Pana książek wydawcy z bardziej operatywnym działem PR i promocji?
Pociecha choć w tym, że książki PWR dość ładnie wydane…
luty 21, 2009 at 11:05 pm
Ano, taka karma, panie Mavisie.
Z jednej strony jestem sam sobie winien, bo autopromocja mnie brzydzi, nie chodzę, gdzie mnie nie zapraszają i tego bloga nawet prowadzę z półczystym sumieniem. Z drugiej strony jestem trzecim wcieleniem rosyjskiego mnicha-okrutnika, który chował swe ofiary na owianym złą sławą Wzgórzu Zapomnianych Kobiet, no więc też w pewnym sensie jestem sam sobie winien, a raczej mnich. Taka karma.
Z autopromocją czy bez, masa pracy jest i ona mnie bardziej ciekawi niż marketing. Robię grę komputerową, poprawiam scenariusz, piszę nową książkę, przewijam 10-dniowego synka.
Studia w filmówce polecam jak wszystkie studia, na których można zakolegować się z ciekawymi ludźmi. Na pierwszym wykładzie usłyszeliśmy: “raczej wam się nie uda”.
Co do wydawcy – ano, nie dało. Karma itd. Teraz poprosiło mnie o propozycje wydawnicze WAB, może coś z tego będzie.
Pozdrawiam!
Błażej
marzec 18, 2009 at 4:52 pm
Nie wiem czy lubicie to dziewczyny.
Ale wszyscy wiedza ze nic sie nie zbliza do Radiohead.
Listonosz, prezenterka w tv doslownie wszyscy.
Taki wspolczesny Pink Floyd na co oni sie obrazaja.
Ale ostatnio podchodzi The Verve.
Szczegolnie live.
Ja zapodaje drinka i wlasnie grajom chlopaki.
marzec 18, 2009 at 5:18 pm
Nie wiadomo co Blazej chce.
Czy ilosc sprzedanych ksiazek czy sprzedaz swojej “choroby”.
I wtedy budzi sie rano a tam jak Heyah.
Ja mysle ze dobrze kombinowal ze scenariuszami.
Jesli chce byc slawny podziwiany i przykleic do lapy jakies talary.
My moze tego nie umiemy ale mysle ze czasami w zyciu trzeba byc mega skurwysynem jesli ktos jest zly np rynek.
marzec 22, 2009 at 10:42 am
Bedziesz mial rodzine jest o co powalczyc!
Przesunac jakies bariery. Nowa rzeczywistosc nowe emocje uczucia.
Wyczuc gdzie sie wstrzelic podsluchaj ulice miasta
siec.
kwiecień 21, 2009 at 9:38 am
Anegdota o Jasiu tyleż zabawna, co żenująco nieprawdziwa. Rzeczywiście byłem kiedyś w liceum i rzeczywiście padło słowo neoliberalizm. I branie za dobrą monetę moich blogaskowych podśmiechujek również można by uznać za cios poniżej pasa. Owszem miałem okres, kiedy zamiast kretyn pisałem neoliberał, ale liczyłem, że obcuje z ludźmi posiadającymi pewne poczucie humoru, którzy jednocześnie wiedzą, że żadne definicje nie są wystarczające. Spotkanie pod Jaszczurami (a nie w liceum, choć w istocie Krytyka funduje mi obwózkę po szkołach) do którego się odnoszę w tamtej notce było głównie denerwujące ze względu na Kaczkę, który, gdy po raz tysięczny próbowałem tłumaczyć “na czym polega Twoja lewicowość” krzyczał, że to wszystko liberalizm. Z takich krzyków wiele nie wynika, może poza tym, że liberalizm można uznać za dziedzictwo lewicy. (A krzyczący liberał może być gorszy od faszysty.) Kaczce jednak nie zależy na kłótniach o dziedzictwo, tylko o pokazanie, że to on jest najfajniejszy. Wszyscy mamy taką potrzebę i lubimy powtarzać złośliwości o konkurencji. Ale lepiej wiedzieć, że to tylko złośliwości, więc pozwoliłem sobie na te wyjaśnienia. Jest mi tym bardziej trochę dziwnie, że resztę wywiadu przeczytałem z wyraźną przyjemnością, lubię neofolk i w wielu miejscach się zgadzam, m.in. co do tego, czym powinno być pisarstwo. Robienie ze mnie socrealisty, i to nieudolnego, świadczy choćby o tym, że nie czytałeś mojej książki. Do czego Cię nie namawiam, ale jednocześnie kazałoby to przynajmniej do pewnego stopnia zawiesić wartościowanie.
kwiecień 21, 2009 at 11:33 am
Cześć! Wydaje mi się, że nawet kiedy nieprawdziwa, anegdota ta nie jest szczególnie krzywdząca – artysta, który nie ma głowy do polityki itd., no ale w sumie nie ja jestem jej bohaterem, więc nie mi oceniać. Przepraszam, jeśli poczułeś się niesprawiedliwie oczerniony, ja dość łatwowierny jestem. Ale naprawdę możesz spokojnie powiedzieć, że masz (albo: chcesz mieć) spójny program polityczny? I w jego imieniu chcesz promować swoją twórczość?
kwiecień 21, 2009 at 1:48 pm
Poczułem się, nie poczułem się. Postulat – twórcy neoliberalizmu – Miltona Friedman, żeby wszystkim, którzy nie chcą pracować, dawać minimalną pensję jest nie do przyjęcia dla większości liberałów, o neo nie wspominając, bo do bycia neo nikt się nie przyznaje. Więc wielu mogłoby uznać, że został wymyślony przez lewicę. Ale nie został. I ja akurat to wiem. Być może nie jestem przygotowany do szczegółowych rozmów, jakie rozwiazania można zaproponować uczniom poznańskiego liceum ekonomicznego, żeby żyło im się lepiej. Ale nie czuję, żebym musiał mieć. Jednocześnie jestem w stanie dość prezycjnie wyjaśnić, dlaczego raczej lewica, niż prawica i dlaczego wrażliwość społeczna, a nie całkiem wolny rynek, który istnieje chyba wyłącznie w głowie Janusza Korwina-Mikkego, a nawet tam nie do końca, bo nie ma w nim miejsca dla gejów i osób niepełnosprawnych. Jednocześnie nigdzie nie twierdziłem, że mam spójny program polityczny, w imię którego zamierzam promować swoją twórczość. Twierdziłem? Wydanie książki w Krytyce trudno mi uznać za fakt tożsamy z takim stwierdzeniem. Choć, jak widzę, to co mi trudno uznać, dla wielu jest oczywiste. Więc nie. Nie jest. A lewica ma swoim dorobku również takie dziwne i trudne słowa jak transgresja, czy subwersja, które na jakimś teoretycznym poziomie chyba lepiej tłumaczą to, co robię, niż jakikolwiek program polityczny. Co nie zmienia, że to co robię jest, choćby w platońskim sensie, polityczne. Tylko, że w platońskim sensie wszystko jest polityczne. Bo polityka jest tożsama z działaniem. Pisanie jest działaniem w świecie. I taki to mój spójny program polityczny.
wrzesień 18, 2009 at 5:07 pm
O co chodzi?
Wszystko sie zmienia glownie slowa sie zmieniaja i technologia. Dymanie to samo.
Tylu mozgojebcow w Polsce a tak jak bylo tak jest.
I kto dla kogo tu jest murzynem.
Kloca sie ludzie o slowa. A dalej zapierdala to samo.
wrzesień 18, 2009 at 5:25 pm
To u gory piekne Japonce sie nie myla co jest dobre.
Rynek nie jest wolny i sam sie nie obroni jak widac.
Rynek nie moze byc wolny bo jest polaczony z nami.
A my nie jestesmy wolni. Wolni z regulacjami taki jest rynek.
Prawda jest prosta.
Wszystkiemu winna CHCIWOSC.
Tak samo jak trzeba wiedziec jak zjesc paczke czekoladek. Tak jak w zwiazkach damsko meskich.
wrzesień 20, 2009 at 6:06 pm
Panie Blazeju pobudka.
Po co sie zajmowac gupotami jak jest fizyka kwantowa czy teoria strun. Lol