Go west II
Po zdobyciu magazynu Quick Fiction, kolejną olśniewającą Wiktorię proza moja kryształowa odnosi.
Tym razem “Words End Here” (przerobiony kawałek z Rekinów), tym razem na stronie internetowej fajnego&ładnego pisma Hobart z tajemniczego stanu Michigan.
Jestem w ogóle już amerykańskim pisarzem pełnym pyszczęciem. Dolać mi tam Bourbona, goddam!
Żeby przeczytać opowiadanie, kliknij śmiało w obrazek.

lipiec 2, 2008 at 8:21 pm
Ten Go West to fajny zespol jak sie ma cabrioleta.
Wtedy ma inny wymiar.
I lubimy tez bourbona pelnymi garsciami. Nawet pelnoletnie szkockie nie bywaja takie fajne.
To moze jednak chiny jak ameryka opanowana.
Przeczytalim.
styczeń 12, 2009 at 3:30 am
Life is peaceful there.